Banknoty jak numizmaty

Niektórzy zbierają numizmaty. To szanowane i stare zajęcie, jednak w czasach pieniądza papierowego siłą rzeczy ograniczone. Co innego banknoty. Tych w obiegu jest cała masa.

Na świecie krąży około trzech milionów różnych odmian banknotów. Samego tylko, krytykowanego przecież za jednolity charakter euro jest 961 odmian. Zbieranie banknotów staje się tym, czym wcześniej kolekcjonowanie numizmatów. Sposobem na budowanie ciekawej kolekcji, poznawanie świata ale i zarobek.

100 miliardów drachm

Niektóre banknoty odzwierciedlają historię. Ot, choćby liry, które przed wprowadzeniem euro obowiązywały we Włoszech. Za jedno euro trzeba było dać ich prawie 2 tys. Na pieniądzach widniały wizerunki Marconiego, Belliniego czy Volta. Raczej więc wynalazców i artystów niż bohaterów narodowych. Na najwyższym nominale, 500 tys. lirów, widniał Rafael. Ponad dekadę po unifikacji europejskiej waluty takie banknoty mogą być traktowane niczym numizmaty.

Niektórzy sięgają dalej w przeszłość. Przykładowo, w cenie są greckie drachmy z okresu hiperinflacji po II wojnie światowej. W 1944 roku wymieniano je po kursie 50 mld do jednego. W obrocie były więc pieniądze o nominale nawet 100 mld drachm warte tyle, ile dzisiejsze 0,3 euro. Ich historia może być pouczająca.

Banknoty od kaisera

Prawdziwe pieniądze można zrobić właśnie na takich banknotach. Wydane w przeszłości, pieczołowicie przechowane są dziś warte tysiące złotych. Przykładowo, niemiecka marka o nominale 100 mld marek ze stycznia 1924 roku warta jest 8 tys. euro. Banknot pięćdziesięciomarkowy z 1899 roku kosztuje 8,5 tys. euro.

Jeszcze więcej można dostać za pieniądze wydane w czasach Bismarcka. Banknot o nominale 20 marek z 1882 roku kosztuje na aukcji 10 tys. euro. Za sto marek ze stycznia 1876 roku, a więc czasu, gdy w Niemczech panował cesarz Wilhelm I, kosztuje 20 tys. euro. Takie pieniądze warte są więc tyle samo, co numizmaty.

Liczą się także numery

Tyle historia. Odkąd w Europie Zachodniej obowiązuje euro, miłośnicy numizmatów i ciekawych banknotów muszą jakoś radzić sobie z ogólnym ujednoliceniem. W Niemczech, dla przykładu, rośnie liczba tych, którzy kolekcjonują pieniądze według numeru seryjnego.

Banknot o nominale dwudziestu euro wygląda tak samo, niezależnie od tego, czy jest używany w Hiszpanii, Grecji czy Niemczech. To nie to, co w przeszłości, gdy liry, franki czy guldeny dawały pożywkę kolekcjonerom-amatorom. Po wprowadzeniu euro zostały im jedynie monety, na których rewersie znajdują się krajowe symbole. Ale bądźmy szczerzy – takie numizmaty to jednak nie to samo.

To dlatego ci, którzy lubią pieniądze (choć nie koniecznie w znaczeniu potocznym) radzą sobie inaczej. Niemiecki tygodnik Wirtschafts Woche pisze, że w Niemczech rośnie liczba tych, którzy kolekcjonują banknoty według ich numeru seryjnego. Ale uwaga: nie wszystkie są tyle samo warte. Liczą się przede wszystkim tylko te unikalne.

Przykładowo, prawdziwym rarytasem jest banknot o nominale pięciu euro, który oznaczony jest literą P dla Holandii i kombinacją R003 oznaczającą federalną drukarnię w Berlinie. Po dwóch latach od wypuszczenia na rynek kosztuje 700 euro.

Autor artykułu
Artykuł został przygotowany we współpracy ze specjalistami z http://www.coinart.pl/ i znaczków